POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

BRRRRRR... JAK ZIMNO!

Zima w natarciu

Wielokrotnie już w moich artykułach podkreślałam jak bardzo nie znoszę niskich temperatur i jak wielbię wszelkiego rodzaju słoneczko i ciepełko, najlepiej takie, powyżej 30 stopni, które daje mi niesamowitego kopa do życia. Natomiast od początku października do końca marca mniej więcej, to najchętniej zapadłabym w letarg i obudziła się dopiero w kwietniu, kiedy wszystko wraca do życia ze mną włącznie.

Tymczasem po kilku sezonach zimowych tylko z nazwy, kiedy lekkie przymrozki zdarzały się tu może z raz w sezonie, a reszta to były same plusowe temperatury i zwykła szaruga, paskudna i parszywa, aura spłatała mi głupiego figla i powróciła na teren Włoch ze stosunkowo niskimi temperaturami. I nie tylko mnie się dała we znaki. Woda do podlewania roślinek mi w korytku zamarzła...

Szkody wyrządzone przez zimę we Włoszech

Na Sycylii temperatura ostatnio spadła do -1.0 stopni. Mój znajomy plantator pomarańczy podesłał mi ostatnio takie zdjęcie ze swojego samochodu jako coś niecodziennego...

Nie nabijajcie się! Cytrusy wytrzymują temperaturę do -4, czy -6 stopni. A i to od czasu do czasu nie przez tydzień! Dość powiedzieć, że kilka lat temu, trzy dni mroziku po -9 stopni popaliły drzewka oliwne, co rosną u mnie po drugiej stronie ulicy. To są straty, bo ich właściciel robi sobie z oliwek oliwę, a wtedy nie mógł...  Rolnictwo i uprawy na tym bardzo ucierpiały. Śledzę rozmaite strony internetowe: rolnicze, szkłókarskie i sadownicze. I to właśnie tam czytam wieści dotyczące zimowego cierpienia niektórych roślin. Bo oczywiście telewizja publiczna niewiele sobie z roślin robi i od dawna już wiadomo, że przymrozek niszczący uprawy nie jest newsem takim, jak kolejne ataki bombowe w krajach Bliskiego Wschodu i tego konsekwencje. Nie wiem, jak na moich czytelnikach, ale na mnie – abstrachując od humanitarnego wydźwięku tych informacji – większe wrażenie robi wiadomość, że wymarzły plantacje pomidorów w Apulli, niż kolejne akcje wojenne odbywające się daleko ode mnie. Więcej mnie przeraża zmniejszająca się populacja pszczół, niż super newsy z giełdy... Trudno bowiem dyskutować z oczywistym faktem, że wszelkie machinacje finansowe będzie można sobie pod tramwaj podłożyć, w momencie gdy zdechnie ostatni kalafior, padnie ostatnie drzewo owocowe czy plantacja kukurydzy, niechby nawet genetycznie modyfikowanej...

 

Klimat włoski

Poczynania mediów zostawię więc na osobny artykuł. Klimatolodzy jednakże nie biją na alarm i nie twierdzą jakoby fala chłodów, co napłynęła na teren Włoch była w jakiś sposób szczególna. Dziennikarze oczywiście ze sobie tylko znanych powodów muszą używać przymiotników takich jak „niespotykany” „nagły”, „ostry” czy „nieznośny” w odniesieniu do aktualnej pogody czy temperatur, ale to nie zmienia faktu, że naprawdę chłodne zimy, czy zimy z opadami śniegu trafały się we Włoszech środkowych i południowych stosunkowo często. I tak jak mieszkam tu już 25 lat, to mogę wspomnieć zimę sprzed czterech czy pięciu lat, kiedy to moje miasto się obudziło przykryte kołderką białego puchu...

...co zaraz potem sparszywiał, zamienił się szybko w szarawą breję, ale wystarczająco nautrudniał życia tak drogowcom jak i zwykłym obywatelom. Drogowcom, ponieważ nikt tu nie inwestuje w odśnieżarki, nie mają sprzętu. Zdaje się, że moje ponad dwustutysięczne miasto dysponuje jedną odśnieżarką. Słownie: jedną.W porywach mogą posypać drogi solą emską i na tym kończy się ich działalnośc w zakresie zimy. Natomiast jeśli chodzi o zwykłych obywateli, to już jako kawał wszystkim moim rodakom od lat powtarzam zdarzenie, jak kiedyś jednego dnia posypało tu śniegiem...

Mało, na kilka centymetrów. W ciągu dnia lekko się to podtopiło, ale za to nocą przyszedł przymrozek, ściął to wszystko na lód i całe miasto zamieniło się w jedną, ogromną ślizgawkę. Pogotowie miało kupę pracy z połamanymi kończynami ludzkimi, służby drogowe i policja z karambolami ulicznymi, bo przecież Włoch nienawykły do śniegu i nie umie po nim ani chodzić ani jeździć... I teraz sedno całego tego wywodu: otóż osobiście widziałam jedną facetkę, moją sąsiadkę z klatki obok, jak plastikową, dziecięcą łopatką, taką do grzebania w piasku na plaży, usiłowała  to oblodzone usunąć sprzed wejścia na klatkę!

Wracając zaś do tego, jakie brednie potrafią wypisywać dziennikarze, to jeszcze do całkiem niedawna się wspominało rok 2016 jako rok o najwyższych średnich miesięcznych temperaturach, i że takiej łagodnej zimy jak ta z początku 2016 już z dawien dawna nie było, tak teraz początek 2017 straszą nas kolejnym kataklizmem, jakoby trzeba się było pożegnać z globalnym ociepleniem...

Według zaś klimatologów to, że zimą we Włoszech jest zimno, jest czymś całkowicie normalnym. Drobne odchylenia w temperarturach mogą się oczywiście zdarzać, tak jak i zimy nieco chłodniejsze od tych normalnych. Nieco chłodniejsze niż zazwyczaj zimy zdarzały się przecież w poprzednich latach: 1963, 1985, 1991 i 1996. Szczególnie jeśli to dotyczy terenów Włoch położonych nad Adriatykiem oraz całego południa Włoch. Faktycznie po internecie krążą fotki pokazujące a to charakterystyczne miasteczka Apulli całe w białej szacie...

Fotka z internetu.

...a to gałęzie drzewek pomarańczowych na Sycylii przykryte śniegiem. Te ostatnie prezentują się szczególnie atrakcyjnie, bo orgia barw na nich zawarta przyprawia o zawrót głowy. Idealnie niebieskie niebo, żywo zielone liście drzewek, z pouwieszanymi na nich pomarańczami i mandarynkami i na tym wszystkim biała pierzynka śniegu! Prawda że robi wrażenie?...

Oba powyższe zdjęcia z internetu.

Czyli że nawet o południowych regionach Włoch nie można powiedzieć, że tam występują anomalie klimatyczne... A właściwie to chyba nawet prędzej tam spadnie śnieg, jak u mnie. Przyszło mi mieszkać w uprzywilejowanym klimatycznie regionie. Przez 25 lat śledzę mniej lub bardziej regularnie prognozy pogody oraz to, co się wydarza potem naprawdę, stwierdzam, że może sobie być sroga zima na północy Włoch, może tam sobie padać śnieg (no jak na północne tereny Włoch to raczej normalne), może być chłodno i poniżej zera w regionach południowych a i śnieg częściej tam spadnie niż u mnie. Średnie roczne temperatury też mam chyba najwyższe w całych Włoszech.

Tak więc oby do końca zimy! Czekam z utęsknieniem na pierwsze promyki słoneczka, które nieco rozgrzeje moją zmarzniętą duszę!

comments powered by Disqus