POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

FIRMA ORANFRIZER - KRAJOWY POTENTAT UPRAW OWOCÓW I PRZTWÓRSTWA OWOCOWEGO

Inspiracja dla wycieczki




Tak się kiedyś zastanawiałam, co Sycylia robi z nadprodukcją cytrusów. Polityka agralna tego kraju leży na pleckach i kwiczy, nie ma żadnej wspólnej taktyki ukierunkowanej na promocję produktów rolnych, poszczególni producenci muszą się zbierać w jakieś konsorcja, spółdzielnie produkcyjne, bo pomocy od państwa nie ma i w najbliższym czasie napewno nie będzie. A szkoda. Bo ziemia nic sobie z braku takowej polityki nie robi i rodzi, rodzi, rodzi... Doskonałe, pyszne owoce, wspaniałe, wyrośnięte warzywa... W ogóle flora, zważywszy klimat, jest na Sycylii imponująca! Miałam nadzieję, że to wszystko, co ziemia wyprodukuje w jakiś sposób znajduje swoich nabywców,  nic się nie marnuje i nie wyrzucają tego.

Na nadziei nie poprzestaję. Moja wrodzona ciekawość, dziennikarsko –blogerska natura zwróciła uwagę na miejscowość Scordia, gdzie mieści się jedna z najlepszych firm w branży owocowo-warzywnej i przetwórstwa owocowego. Miejsce wyczaiłam bodajże z etykietki którychś przepysznych pomarańczy i, jak to zwykle w moim przypadku  bywa, wbiłam adres z etykietki w google maps i pomarańczowym ludkiem obejrzałam miejsce. Spodobało mi się!



Radochą z wymyślonego celu kolejnej wycieczki, tym razem na Sycylię, podzieliłam sie z kumpelą. Zawsze chętna takim rozrywkom kumpela nie zdołała się oprzeć przyjemności oglądania dojrzewających cytrusów i podsunęła mi pomysł napisania do firmy. „Napisz do nich, co ci szkodzi – powiedziała mi beztrosko – jeszcze  cię zaproszą i obejrzysz sobie wszystko porządnie”. Przyznam się że średnio mnie przekonała. Bo co ja w końcu jestem? No fakt, tłumaczka, po trosze mediator handlowy,fanka wycieczek, szczególnie tych oprowadzanych, a poza tym wariatka jakich mało, z setką szalonych pomysłów na minutę i fijołem na punkcie cytrusów... A firma jest duża, o zasięgu międzynarodowym i dużych aspiracjach... No i zajmuje się między innymi roślinami sadowniczymi, nie mającymi nic wspólnego z moimi rachitycznymi badylami w doniczkach na balkonie! O na przykład takimi:

Mimo wszystko posłuchałam rady, bo w końcu co mi szkodzi, a głupie pomysły zawsze ku mnie grawitowały. Fakt, przyznaję się bez bicia, powołałam się na forum Cytrusy i Egzotyka i na moją rangę na nim, ale i tak nie miałam wielkich nadziei. Jakież więc było moje zdziwienie , gdy po kilku dniach nadeszła mailem odpowiedź, że będzie im miło mnie gościć i pokazać wszystko co mnie interesuje. Dostałam namiary na panią, z którą od tej pory miałam być w kontakcie i uzgodnić szczegóły wizyty. Dwa dni wcześniej miałam się zameldować, że jestem na Sycylii i potwierdzić przyjazd do firmy. Tak też zrobiłam.






Historia firmy Oranfrizer



Na początek, tak dla blogerskiej dokładności, troszeczkę historii firmy. Historia została mi opowiedziana z zapałem i z dużym szacunkiem wobec założyciela, pana Giuseppe Alba, który w roku 1962 skrzyknął kilku producentów pomarańczy na terenach południowo wschodniej Sycylii i założył firmę rozprowadzającą świeże owoce na rynku wewnętrznym. Firma rozrosła się bardzo, kiedy do pomocy przybyło dwóch synów założyciela: Sebastiano i Alessandro Alba. Firma nawiązała współpracę z właśnie mającą swe początki na terenie Włoch wielką dystrybucją, do supermarketów oraz rozpoczęła ekspansję na wielki świat. Rozszerzono podaż, nie ograniczając się jedynie do świeżych owoców, głównie do czerwonych sycylijskich pomarańczy Moro i Tarocco, ale też zaczęto produkować soki. I to nie te takie sikowate, kolorowe ulepki, z których najbliżej prawdy była jedynie nazwa koloru owego cudu. Firma Oranfrizer postawiła na towar najwyższej jakości: sok ze świeżo wyciśniętych owoców i to na dodatek nie taki, którego data przydatności do spożycia upływa za trzy lata, ale najdalej za tydzień! A w supermarketach stoją w lodówkach, zaraz obok świeżego mleka.
Aktualny dyrektor generalny to pan Nello Alba, widoczny na zdjęciu powyżej. Osobiście nie miałam przyjemności poznać,a fotkę wykonałam z jakiegoś filmu promocyjnego z You Tube'a.






Jak dotrzeć do firmy Oranfrizer i pierwsze wrażenia



Do miejscowości Scordia dojeżdża się z Katanii takim niebieskim autokarem linii Katania Scordia  Militello, szosą numer 28i. Co prawda akurat przed firmą, która znajduje się przed wjazdem do miasta, nie jest przewidziany żaden przystanek, ale grzecznie poproszony pan kierowca nie widział problemu w zatrzymaniu się na parkingu przed firmą, wysadzeniu nas i jeszcze pokazaniu, gdzie mamy iść. Już wspominałam, że Sycylijczycy są pioruńsko uczynni! Co najdziwniejsze, inni pasażerowie nie zaprotestowali nawet jednym słowem!!! Najwyraźniej jest to powszechnie praktykowane...


Wizyta odbyła się z rewerencjami. Naszą czteroosobową grupę (ja, kumpela i nasze córki) przywitał pan dyrektor działu marketingu Salvo Laudani, pani z biura prasowego firmy Oranfrizer Egle Zapparatta, oraz pan odpowiedzialny za koordynację produkcji  Dott. Agr. Alfio Bellardita.





Na początek pokazano nam film opowiadający o działalności firmy, o produkcji, o okolicznych uprawach cytrusów, z których wyrabia się znakomite soki. Sokami nas potem poczęstowano... No, niebo w gębie! I smakuje tym czym rzeczywiście powinno smakować. Czyli jak na kartoniku jest napisane świeżo wyciśnięty sok z czerwonych, sycylijskich pomarańczy to smakuje to jak świeżo wyciśnięty sok z czerwonych sycylijskich pomarańczy. To samo ze zwykłej pomarańczy, grejfruta i mandarynki. A propos: pijał ktoś z was kiedyś sok z mandarynki??? Ja w życiu! Nawet mi przez myśl nie przeszło, że mandarynkę można sobie wycisnąć do szklanki. A można jak się okazuje i oni to nawet sprzedają! I przyznam, że jest to warte swojej ceny.

A tak nawiasem mówiąc to sobie niedawno spróbowałam wycisnąć sok z mandarynki, tak zwyczajnie w domowych warunkach na swojej wyciskarce... A dodany do soku pomarańczowego, też świeżo wyciśniętego, nadaje mu nieco bardziej wyrafinowanego smaku.

Niektóre owoce trafiają zaś do firmowego laboratorium, gdzie badane są pod względem walorów organoleptycznych, zawartości cukrów i substancji prozdrowotnych.




Mimo że wycieczka odbyła się trzy lata temu to po dziś dzień jestem w kontakcie z tą i z wieloma innymi firmami zajmującymi się uprawą i handlem pomarańczami. Osoby prywatne lub firmy, które są zainteresowane zakupem lub importem mogą się ze mną skontaktować. Jestem w stanie dostarczyc każdą informacje na temat tego wspaniałego i oryginalnego towaru. Sezon w pełni więc serdecznie zapraszam do współpracy!

A na zapierającą dech w piersiach relację z wizyty w gajach cytrusowych Niziny Katanii zapraszam w kolejnym wpisie!















comments powered by Disqus