POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

KOPALNIE MARMURU KARARYJSKIEGO

Mówi Wam coś Michał Anioł? No chyba każdemu coś... Ale dzisiaj nie o nim będzie, chociaż nie ukrywam, że i nim się zamierzam w którymś artykule zająć. Osobistość interesująca no i przynależna do tematyki Włoch, którą uwielbiam! Tym razem jednak zajmę się wyłącznie materiałem, z którego tworzył. I nie zrażona dochodzącymi mnie głosami, że czasami poruszam zbyt naukowe tematy, będę nadal wysoko sobie stawiać poprzeczkę i opisywać rzeczy, które naprawdę mnie kręcą! No to dzieła, bo temat obszerny!

Marmur od strony naukowej

Z chemicznego punktu widzenia, w który nie bedę się zanadto wgłębiać, jako że wykształcenie chemiczne zakończyłam na trzeciej klasie liceum z oceną „naciąganym dostatecznym”, marmur to węglany wapnia. O różnej zawartości procentowej tej substancji.

CaCO3 

I jak wszystkie skały wapnienne łatwo ulegają korozjii w kontakcie z kwasami.

CaCO3 + 2 H+ → CaO + H2O + CO2

Nic więc dziwnego, że wszelkie wyroby marmurowe  od dzieł wiekopomnych Michła Anioła po krawężniki uliczne w mieście  Carrara w północno zachodniej części Toskanii ulegają brzydkiemu zniszczeniu i deformacji. I są to zniszczenia nieodwracalne. Kamień zamienia się w tym miejscu w tlenek wapnia i koniec. Zmiany klimatyczne i kwśne deszcze też robią swoje!

Wzory chemiczne wzorami chemicznymi, ale jak by to tu przystępnie wyjaśnić w czym rzecz?... Bo kwaśne deszcze to mało do człowieka przemawiają, o ile nie macie z tym na codzień do czynienia. A na całe szczęście jeszcze nie macie! O! Cytryna! O cytrynach czytaliście ostatnio na moim blogu, więc w sumie nie odjadę zbyt daleko od tematu! Kwaśne są, to nie podlega dyskusji. I teraz jak kropla soku z cytryny spadnie na stół kuchenny z marmurowym blatem – rzecz bardzo popularna we Włoszech, to możecie być pewni, że powstanie z tego biaława plama, której żadna siła nie będzie już w stanie usunąć. Nie wiem, kto wymyslił, żeby wobec takiego obrotu sprawy, upierać się przy robieniu wykończeniówki meblowej kuchennej właśnie z marmuru, kiedy z góry wiadomo, że takie meble będą miały na codzień kontakt z substncjami kwaśnymi. A w mnóstwie cudzych włoskich domów taki stół widziałam! Starczy chemii.

Geologicznie marmury pochodzą z przeobrażeń strukturalnych zachodzących w skałach  pochodzenia osadowego na skutek ciśnienia, tarcia i wysokich temperatur.

Czyli jednak ciepełko miało w tworzeniu marmuru swój udział. A nie wygląda. Bo marmur jest chłodny w dotyku, szczególnie ten jasny, ukazuje się jako biały zbitek miroskopijnych kryształków, nieco porowaty, dosyć zwarty, przy dotknięciu czasami pozostawiający na ręku białawy pył. Co prawda znawcy tematu opisują tę skałę jako twardą. No ale kto trzymał kawałek marmuru w rękach to wie, że upuszczony na twarde podłoże rozpryskuje się w drobne kawałki, a i rzeźbiarze mieliby małą pociechę z naprawdę twardego materiału... Według mnie jest taki w sam raz, żeby nie rozpadał się od samego patrzenia, i żeby był wystarczająco miękki do jakiejkolwiek obróbki.

A z punktu widzenia dziedziny jaką jest materiałoznawstwo? Marmur to taka skała, co daje się stosunkowo łatwo obrabiać, dłubać, odłamywać, wygładzać i polerować do błysku! Klasyfikację materiałową na ogół przeprowadza się ze względu na kolor, który może występowć w całej istocie skały, lub tylko w formie żyłek i przebarwień.

Najbardziej znane są marmury białe, pochodzące właśnie z okolic miasteczka Carrara w północno zachodniej Toskanii. Używany w zdecydowanej większości w rzeźbiarstwie i w wykończeniówce budowlanej. Ten marmur jest idealnie biały, lub biały z szarymi żyłkami i przebarwieniami. Najbardziej znane zastosowanie tego marmuru? W okresie Odrodzenia używał tego rodzaju marmuru Michał Anioł. Sam osobiście fatygował się do kopalni, by wybrać bloki marmuru odpowiednie dla swoich rzeźb. O jego artyzmie niech świadczy jego odpowiedź na pytanie, które mu kiedyś zadano: jak on to robi, że mu takie niesamowite rzeczy wychodzą? On zaś stwierdził, że ta rzeźba jest w środku, w tym bloku marmuru, i on ją tylko stamtąd uwalnia! Piękne, co nie?

Marmury błękitne, też pochodzące z kopalni w Toskanii. Kolor zawdzięczają obecności substancji pochodzenia węglowego jak grafit, węgiel w czystej postaci oraz bitum. (Sprawdziłam. Jest coś takiego!)

Marmury czerwone to marmury z okolic Werony i czerwona odmiana marmuru z Levanto. Te z kolei marmury swój kolor zawdzięczają tlenkom żelaza, takim jak na przykład hematyt.

Marmury żółte pochodzące z okolic Sieny oraz niektóre marmury  sycylijskie. Również żółte wybarwienie jest związane z obecnością tlenków żelaza.

Marmury zielone. Tu sprawa nieco sie komplikuje, bo nie jest to właściwy marmur,a skały serpentynowe o nieregularnych białych żyłkach. Do nich należą zielony marmur z Polcever, zielony marmur z Levanto, zielony marmur z Cesana oraz – i tu mój powód do dumy – zielony marmur z Prato. Do tej nieco już zapuszczonej kopalni mam od siebie 15 minut na piechotę i w stosownym czasie napewno dokładnie to opiszę, bo byłam i widziałam!

Marmury czarne z białymi żyłkami z okolic Muroglio. Swietnie się polerują. I tu też o kolorze decydują tlenki żelaza.

No i na koniec marmury wielokolorowe. Nie. Takie sie naturalnie nie „rodzą” a są zlepkiem fragmentów innych marmurów sklejanych cementem amfibolicznym. Tu też sprawdziłam, co to takiego. Poszukałam na rozmaitych bardzo naukowych opracowaniach i polskie opracowania wspominają o minerałach amfibolicznych tylko w zakresie gospodarki mineralnej organizmu człowieka. Ale nie wątpię, że związki chemiczne tego pokroju mogą występować również i poza organizmem ludzkim.

Jeszcze są podziały marmurów ze względu na wzorek, w jaki układają się te takie żyłki, ale tym już nie będę truć.

Marmur kararyjski

Zajmę się marmurem kararyjskim, tym białym, do rzeźb, bo wreszcie udało mi się pojechać i prawie z bliska obejrzeć jak to wygląda. Prawie z bliska bo wydobycie marmuru jest to zajęcie niebezpieczne, rok w rok słyszy się o nieszczęśliwych wypadkach w kopalniach marmuru. A to świeżo odłupany marmurowy blok kogoś przygniótł, albo lawina drobnych odłamków kogoś przysypała, a to ciężarówka wioząca z góry blok marmurowy się wywaliła...  Zwiedzanie opuszczonych kopalni jest możliwe tylko z przewodnikiem, tereny aktualnych są raczej niedostępne dla zwiedzających, a po pozostałym terenie są pobudowane ogrodzenia i barierki oraz ściśle wyznaczone przejścia.

Włoskie ustawodawstwo dotyczące wydobycia marmuru

W ogóle wydobycie marmuru obwarowane jest nie dość, że restrykcyjnymi przepisami bhp to jeszcze wysoce specjalistycznym ustawodawstwem obejmującym całą państwową tematykę mineralogiczną. Swego czasu obowiązywała ustawa z roku 1751, na podstawie której koncesje na wydobycie marmuru były przyznawane nie według szacunkowych wartości zasobów  kruszca w skale, a tylko uwzględniając ewentualny dochód z działek rolnych, czyli praktycznie rzecz biorąc skandalicznie zaniżając wartość spodziewanego zysku z „marmuronośnego” terenu! Ustawa ta przewidywała również jakiś głupi podnajem wydobycia osobom trzecim i dopiero w roku 1995 władze miast Carrara...

...wyłamamły się z obowiązku przestrzegania tak idiotycznie sformułowanego zapisu prawnego, tworząc swoje zarządzenia, w myśl których koncesja jest przyznawana i rozliczana według realnej wartości wydobywanego kruszcu i zabrania jakiejkolwiek formy podnajmu osobom trzecim. Udało sie całość działalności uporządkować i w tej chwili wygląda to całkiem ładnie, a przede wszystkim poszczegołne groty wydobywcze zostały porządnie ponumerowane, skatalogowane, każda nosi swoją nazwę i jest to oznakowane na odpowiednich tablicach tuż przy wjeździe do każdej groty.

Dane te są zapisane w katastrze czyli urzędowym spisie nieruchomości pod odpowienimi odnośnikami i nie ma już miejsca na artystyczny nieład tak w zakresie klasyfikacji jak i działalności wydobywczej. Dzięki temu łatwo jest określić, że tereny zasobne w elegancki kruszec rozmieszcone są pomiędzy trzema głownymi dolinami rozdzielonymi między sobą górą Monte Mggiore.

Zapisy historyczne na temat wydobycia marmuru

Pierwsze zapiski dotyczące wydobycia marmuru na terenach okolic miasta Carrara pochodzą z I wieku przed naszą erą, kiedy terenami tymi władali starożytni Rzymianie. W owych czasach marmur nie nazywał się karraryjski a lunijski. Nazwa pochodziła od osady Luni, kolonii założonej przez Rzymian, z portu której odpływały codzień statki pełne bloków marmurowych. Po dłubaniu marmuru przez Rzymian pozostały nie tylko wydrążone skały...

...ale także udało się natrafić na narzędzia użyte do prac związanych z wydobyciem.

Wydobycie odbywało się w sposób jeszcze dosyć prymitywny. Ludzie wykorzystywali naturalne pęknięcia w skale w które wciskali drewniane kliny. Kliny były potem nawilżane, pęczniały i powodowały pękanie całych mas skalnych. 

Nieregularne bloki marmurowe się oddzielały i można je było przenieść na inne miejsce. Potem na kilkaset lat zrobiło się cicho o wydobyciu marmurów. Kolejne wzmianki wspominają czasy Imperium Fryderyka Pierwszego i aż do XVI posługiwano się mniej więcej tymi samymi technikami wydobycia, które stosowali starożytni Rzymianie. Dopiero w momencie wynalezienia prochu działalność wydobywczą nieco usprawniono. Ale tutaj się okazało, że dłubanie głębokich dziur, wypełnianie ich prochem, potem odpalanie tego wszystkiego produkowało zbyt dużo odpadów, zbyt dużo materiału się kruszyło i nie nadawało do użycia. Zbyt duża utrata materiału podczas wydobycia zmusiła ludzi do poszukiwań innych rozwizań i dopiero w 1889 roku zaczęto używać drutu spiralnego dzięki czemu udawało się wycinać całe wielkie bloki marmuru bezpośrednio ze skały. Wycinanie prosto ze skały olbrzymich prostropadłościanów zakończyło problem zbyt dużej ilości odpadów. No właśnie, trochę się zrobiło zbyt różowo. Odpady co prawda zniknęły, ale pozostał problem transportu. Przez jakiś czas transport odbywał się specjalną koleją po odpowiednio wybudowanym torowisku. Zaniechano tego w roku 1964 jako bardzo nieopłacalnego wobec nowoczesnych środków transportu.

Jak się dzisiaj wydobywa marmur?

Trochę o technice wydobycia, bo jest bardzo ciekawa.

Obecnie marmur wydobywa się w trzech etapach. Najpierw ogromne bloki litego marmuru zostają odłączone od skały macierzystej. Po obaleniu wielkich brył do pozycji poziomej oraz pocięciu tego na mniejsze kawałki, są gotowe do handlu. A i drut spiralny wyszedł z użycia. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku zastąpiono go piłą mechaniczną z drutem pokrytym diamentem. Zastanawiałam się jak to się właściwie robi? No bo taki ogromny blok marmurowy... Jak to wydłubać ze ściany? Szczególnie od tyłu. Otóż okazuje się, że wyodrębniwszy kawał skały, który chce się  wyrwać ze ściany skalnej, wykonuje się całą serię nawierceń tak poziomych i pionowych, w masie skalnej powstaje z tego taki długi kanał, przez który przeciąga się ów nadiamentowany drut.

 Najwyraźniej można go otwierać i zamykać... Druga część tego łańcucha przeciąga się przez wał napędowy silnika piły tnącej. Odciągjąc lekko taką piłę, drut ulega naprężeniu i tnie skałę bezpośrednio. Miejsce operacji jest polewane wodą z dwóch przyczyn: aby usunąć nadmiar sproszkowanego marmuru, odpadu po cięciu, takie jakby okruchy, oraz dla schłodzenia miejsc narażonego na tarcie, czyli nadmiernie wydzielane ciepło. Już odcięty blok skalny  zostaje oddzielony od skały macierzystej. Ma on potem zostać ułożony w pozycji poziomej na placu i w tym celu zostaje ułożona jakby „poduszka” z odpadów po wycinaniu innych bloków marmuru tak, by zamortyzować ewentualny większy upadek i by całośc nie pękła.

No rękami się tego nie przytrzymuje. Służą do tego amortyzatory hydrauliczne oraz poduszki wodne zainstalowane na bloku już w momencie wycinania ze skały. Wydobyty marmur transportuje się  ciężarówkami,  pociągiem lub systemem specjalnych sań, zabezpieczonych metalowymi linami i wtedy taki transport odbywa się z pomocą siły grawitacji kontrolowanej przez człowieka właśnie owymi linami. Marmurowy blok po prostu zjeżdża po zboczu góry w asekuracji lin i ściśle kontrolowanego poślizgu. Nie zazdroszczę pracy robotnikom przy tym zatrudniomym! 

Ułożony poziomo blok marmurowy jest przygotowywany do pocięcia ma mniejsze bloki, takie gotowe do sprzedaży. 

Wbrew pozorom jest to najważniejszy moment z całego procesu wydobywania, ponieważ to właśnie odpowiednie pocięcie na mniejsze bloki określa wartość handlową każdego kwałka marmuru. Najczęściej spotykane wymiary bloków marmuru przygotowanego na sprzedaż to 1,8x2,0x2,8 metra.

Sprzedaż, eksport i import marmuru do Polski

Na firmy trudniące się handlem marmurem w pobliskiej miejscowości łatwo trafić. Wszystkich zainteresowanych sprowadzaniem marmuru do Polski zapraszam do kontaktu ze mną. Mam namiary na producentów i dystrybutorów.

Największy blok marmurowy na całym świecie

Na specjalistycznej stronie interetowej traktujacej o sposobach wydobycia marmuru wyczytałam, że największym w całości wydobytym ze skały blokiem marmurowym był kawał skały, zupełnie jednolity, bez uszkodzeń, o wymiarach 18 metrów długości szerokości 2,35 na 2,35. Ważyło to 300 ton. Po co ludziom był taki kawałek marmuru? Miał zostać z niego wykuty obelisk na Forum Mussoliniego w Rzymie.  Dzieło stoi tam po dziś dzień można je oglądć w całej okazałości.

Zdjęcie z internetu.

Nikt tego nie zmienia, mimo, że znany przywódca popadł w lekką niełaskę historii. Podejrzewam,  że  tego nie niszczą ze względu na fakt, że jest to największy wydobyty w jednym kawałku monolit marmurowy na świecie i grzechem byłoby coś takiego zniszczyć i nie ma to pewnie nic wspólnego z ideologią wyznawaną przez tego pana... Można sobie wyobrazić, że blok marmurowy tych gabarytów napotkał na pewne trudności związane z transportem. Włochów impreza z serii „mission impossible” jednakże nie przeraziła, hołd przywódcy musiał zostać oddany (pewnie z naciskiem na „musiał”) i tak podjęto się wiekopomnego dzieła, przy którym wydobycie bloku ze skały było nie wartą wzmianki drobnostką. Grota, z której ów blok wydobyto była nieco oddalona od dojazdu, wobec czego przygotowano cały system sań i lin do transportu, aż do szosy. By uniknąć wstrząsów, które mogłyby spowodować pęknięcie cennego minerału, blok marmurowy został całkowicie opakowany w listwy drewniane, połączone elementami stalowymi. Po czym zsunięty do poziomu drogi, załadowny na specjalnie skonstruowane sanie zaprzężone w woły (!!!) i dotransportowany do najbliższego portu. Pokonanie 11 kilometrów od kopalni do portu zajęło 8 miesięcy ciężkiej pracy. Żeby nieco sobie ułatwić to zadanie i żeby był lepszy poślizg, wykorzytano do tego ponad 70.000 litrów mydła w płynie!!! Lubię pozytywnych ludzi, którzy nie cofają się przed najtrudniejszym zadaniem i na dodatek umieją je wykonać z poczuciem humoru... Montaż dzieła można obejrzeć sobie na archiwalnych zdjęciach.

Zdjęcie rąbnięte z internetu.

  

comments powered by Disqus