POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

KRÓTKIE WPROWADZENIE DO TEMATU OLIWY Z OLIWEK

Ja jak zwykle małą dygresyjkę wtrącę, tak w ramach wprowadzenia do tematu. Będąc jeszcze niewinnym dziecięciem, przygotowywałam się do pierwszej komunii świętej i wśród rozmaitych świątobliwych lektur, takich jak na przykład Żywoty Świętych, które to stanowczo odradzam jako lekturę dla ośmiolatków, natrafiłam między innymi na książkę, która miała tytuł „Mała historia biblijna”. Autora nie pamiętam, ale na bazie Biblii to było pisane, więc mniej więcej wiadomo, co przedstawiało. Całość była przepięknie ilustrowana bardzo realistycznymi obrazkami. I wśród rozmaitych opowieści, szczególnie tych wprowadzających w temat Wielkiej Nocy, opisując to wszystko użył pojęcia: „gaj oliwny” na miejsce w którym Jezus modlił się w przeddzień ukrzyżowania. Utkwiło mi to określenie w pamięci bardziej niż wszystkie inne opowieści. Opisywało bowiem coś, co podówczas (za głębokiej komuny) wydawało mi się szalenie egzotyczne, dla mnie nieosiągalne i w ogóle takie tajemnicze, opowiadające o bardzo specyficznym miejscu. Zdolny autor potrafił oddać atmosferę chwili, jeszcze zdolniejszy ilustrator przepięknie uchwycił modlącą się postać i scenografię dookoła.

I dopiero po prawie dwudziestu latach mogłam zweryfikować naocznie co to są drzewka oliwne, jak rosną i że gaje oliwne istnieją w rzeczywistości, a nie wyłącznie na kartkach bardzo ładnej, dzicięcej książeczki! Drzewka rodzą owocki niejadalne na surowo, ale za to po odpowiedniej obróbce nadające się do konsumpcji czy to w całości, bez pestki oczywiście, czy jako oliwa z oliwek, specyjał nad specyjały, źródło najzdrowszego tłuszczu pochodzenia roślinnego o jeszcze do końca nie zbadanych właściwościach i walorach smakowych nie do opisania ludzkim słowem.

Przy współudziale mojej ukochanej dzidzi – technika agronomii, znajomych toskańskich makaroniarzy posiadających tereny, na których uprawiają drzewka oliwne oraz dzięki uprzejmości firmy Olio Castro z Sycylii, postanowiłam wziąć byka za rogi i przedstawić serię tematów dotyczącą całego tego „tam-tam” związanego z uprawą, zbiorem, produkcją i konsumpcją oliwy.

Za jednolitrową flaszką zielonkawozłocistego płynu kryje się cała filozofia, egzystencja, cel życia, kultura wielu pokoleń ludzi. Dobrą oliwę z oliwek degustuje się jak najlepsze na świecie wino, stoi za tym cała organizacja, plantatorzy, tłoczarnie, smakosze, producenci, blogerzy od kulinariów, stacje telewizyjne, najlepsze światowe restauracje biją się o limitowane serie tego specyjału, szczególnie z wybranych  regionów morza śródziemnego, na całym świecie organizowane są konkursy na najlepszą oliwę, na najlepsze danie z użyciem oliwy. Zajęcie pierwszego miejsca w takim „wyścigu” nobilituje właściciela plantacji w niesamowity sposób. Jest to powód do dumy, do chwalenia się tym faktem na wszelkich kiermaszach, wystawach i targach.A zdobyte nagrody, medale i dyplomy eksponowane są na najważniejszym miejscu firmy, a także na stoiskach kolejnych targów.

W celu zadbania o jakość zbiorów oraz późniejszego produktu końcowego, tak uprawa jak i produkcja obłożone są całą masą regulacji prawnych. I tu na przykład ciekawostka: jednym z ostatnich wymysłów legislacyjnych jest przepis wprowadzający specjalne nakrętki do zamykania oliwy z oliwek w butelce, wyprofilowane w taki sposób, by nie było możliwe ponowne wlanie do raz opróżnionej butelki, jakiegoś innego produktu, niekoniecznie tej samej jakości. Przyznam się że jeszcze tego nie widziałam, ale jak zobaczę, to napewno pokażę jak to ma wyglądać. O oliwie bedzie cała seria artykułów, napewno zdążę.

Zbliża się sezon zbiorów, będzie mi miło przedstawić całą oliwną epopeję.

comments powered by Disqus