POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

OLIWA Z OLIWEK FIRMY CASTRO

W pięknym sycylijskim słońcu, na południowo zachodnim stoku wulkanu Etna, co dokładnie widać na zdjęciu...

...rozciągają się tereny gajów oliwnych rodziny Castro. W okolicach miast Biancavilla i Santa Maria di Licodia (kto ciekaw, to zapraszam na google maps, by się dowiedzieć dokładniej gdzie to jest), na wysokości 555 metrów nad poziomem morza, rosną przepiękne drzewka oliwne.

Do ich specyficznej urody, a także do smaku późniejszej oliwy z oliwek przyczyniają się nie tylko warunki klimatyczne, ale także podłoże pochodzenia wulkanicznego. Jakie zalety ma ziemia z zawartością substancji wulkanicznych wstępnie opisywałam już w temacie o Etnie.  Barwie i jakości terenu można się uważniej przyjrzeć na powyższych zdjęciach. Teraz wspomnę tylko, że jakość oraz skład chemiczny podłoża naprawdę ma wpływ na smak i walory organoleptyczne produktu końcowego. Poważnie. Sprawdzone, własną, rodzoną buzią! Oliwa z oliwek z miejsca, gdzie ja mieszkam ma zupełnie, ale to zupełnie inny smak niż oliwa z oliwek sycylijska. Wiem, że są znawcy nawet i w Polsce, i dla nich to stwierdzenie to wyważanie otwartych drzwi, ale może będzie to czytał ktoś, kto jeszcze tego nie wie...

Firmę Castro poznałam na dorocznych Międzynarodowych Targach Rzemieślniczych we Florencji. Oprócz stoisk z wytworami pracy ludzkich rąk, na ostatnim piętrze pawilonu wystawowego były również prezentowane produkty typowe dla różnych regionów Włoch: pikantne kiełbaski ‘nduia z Kalabrii, sery mozzarella z Kampanii, speck z Tyrolu i Doliny Adygi, sery owcze z Sardynii, pikantnte zaprawy octowe z Bazylikaty, oraz oliwa z oliwek toskańska i sycylijska. Wiadomo, że każdy region ma o wiele więcej produktów, niż tu wymieniłam, ale rzuciłam tylko przykładowo najbardziej flagowe produkty. Tak mniej więcej wyglądają stoiska:

No i właśnie na takich szalenie interesujących targach wystawiała się również rodzina Castro ze swoją oliwą z oliwek. Zatrzymałam się przy stoisku dlatego, że było napisane Sycylia. Na ladzie stoiska stała wystawiona taca z pokrojonym w kostkę chlebkiem, który można było sobie nabić na wykałaczkę i umoczyć w małej miseczce z oliwą. Po czym skonsumować. Jest to jedenen ze sposobów degustacji oliwy z oliwek i o tym też napiszę dokładniej, bo temat jest obszerny i ciekawy. A już najciekawsze są opisy smaków oliwy z oliwek dla koneserów. Ale o tym też kiedy indziej.

Wracając do tematu, od słowa do słowa wdałam się w interesującą rozmowę z państwem Castro, przestałam być już przechodzącym obok stoiska zwykłym oglądaczem. Wykazałam maksimum zainteresowania, temat uprawy, zbioru i przetwarzania oliwek miałam dosyć dokładnie obstukany, również od strony praktycznej, nabyta wiedza zrobiła wrażenie, było o czym podyskutować... Wstępnie zacieśniłam znajomość, przyznałam się, że wkrótce wybieram się na Sycylię w ramach poszerzania znajomości miejsc do opisania na blogu. Opowiedziałam im o moim projekcie, który w owym czasie (kwiecień 2014) był jeszcze w fazie baaaaaaardzo wstępnej, właśnie się krystalizował. Państwo Castro bardzo się projektem zainteresowali i zaproponowali, że jak będę w pobliżu ich miejscowości, to mam koniecznie zajrzeć i do ich firmy. Owszem, czmu nie? Z chęcia zajrzę... Nie wiedziałam, czy taką wizytę dam radę wcisnąć pomiędzy już zaplanowane na pobyt inne zajęcia, ale uważam, że trzeba  planować więcej, bo zawsze coś nie wypala i warto mieć w zapasie nadmiar rzeczy do obejrzenia, niż niedostatek i potem żałować przejazdu dwóch tysięcy kilometrów, żeby się ponudzić. Nudzić to ja się mogę za darmo i w domu (rzadkość niesłychana!)

Państwo Castro pokazali  mi wydurkowany ranking z jakiegoś konkursu na najlepszą oliwę z oliwek, na którym oliwa produkowana przez nich zajęła pierwsze miejsce. Przczytałam werdykt jurorów, rzeczywiście było to pierwsze miejsce za rzeczywiste walory oliwy. Niedowiarek, który siedzi we mnie i z zasady nie łyka informacji przedstawianych przez zwycięzców, kazał mi jednakowoż zajrzeć wgłąb opisywanych zasad konkursu,  do których nie mogłam się przyczepić (prawie sama chemia i ściśle naukowo techniczne opisy) oraz, a może przede wszystkim, obejrzeć listę konkurentów, co też jest wymowne samo w sobie. Wiadomo, że kiedy są derby perwszej ligi, to kto inny w tym bierze udział, niż kiedy grają ze sobą podwórkowe ekipy, przypadkowa zbieranina z pobliskich ulic goniąca za szmacianką, to też co innego z tego wychodzi...

Tu jednakże natrafiłam na wyniki konkursu znanego w całej Italii, prezentującego wysoki poziom, odbywajacego się dorocznie w Trieście. Więc ok, wyniki mogą być miarodajne. Dodatkowo, jak wspomniałam wyżej, sprawdziłam to osobiście, własną buzią, że produkt odpowiada mi smakowo jak najbardziej!

Buzia buzią, a tu oficjalne wyniki ze strony organizatorów konkursu:

Widać wyraźnie,  kto figuruje na pierwszym miejscu w kategori smakowej „Lekko owocowa – delikatna”.

Poza tym pogrzebałam w internecie nieco głębiej. Moim celem było tylko sprawdzenie pisanych właśnie wiadomości, bo jako rasowy niedowiarek itede... nie lubię wypisywać niesprawdzonych andronów, a natrafiłam na temat-rzekę, którego tradycyjnie nie mogę potraktować byle jak, więc będzie dzielone. Na drobniejsze temaciki, same w sobie szalenie ciekawe i zawierające mnóstwo informacji!

Ale wracając do tematu zasadniczego: na koniec mojej wizyty na stoisku firmy, pan Castro ponowił swoje zaproszenie, żebym koniecznie przyjechała, po czym rozstaliśmy się jak starzy znajomi!

Od razu powiem, że dotarłam i że o firmie Castro i oliwie z oliwek będzie w odcinkach, bo naprawdę tematu nie da rady ogarnąć w dwóch stronkach na monitorze...

Zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości pana Castro z jego prywatnej kolekcji oraz ze strony internetowej firmy Olio Castro i Międzynarodowych Targów Rzemieślniczych we Florencji.

comments powered by Disqus