POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

PRZEJAŻDŻKA DOOKOŁA ETNY

Podróż egzotyczna

 

W którymś z artykułów opisywałam trasę pokonaną autokarem  FCE (skrót od Ferrovia Circumetnea – kolej żelazna dookoła Etny – przewoźnik, co ma i wąskotrówkę i autokary międzymiastowe), a tym razem opiszę podróż bardzo specyficznym pociągiem...

 

...wąskotorówką właśnie, pod flagą tego samego przewoźnika. Jedzie ona prawie w kółko dookoła Etny w tę i z powrotem. Z jakichś powodów nie zamyka całego koła, kilkadziesiąt  kilometrów torów brakuje.

 

 

Przygoda jak z przeszłości

 

Jak ktoś nieco starszy chce mieć deja vu, albo ktoś młodszy przeżyć w własnej skórze realia epoki wczesnego Gierka w kolejnictwie,  to ma po temu doskonałą okazję. Pociągi są dwuwagonowe:

 

 

Szyny są nieco wężej ułożone od regularnych torowisk kolejowych, w dodatku jeździ to po jednym torze i co jakiś czas ma mijanki. Wagoniki tłuką się niemiłosiernie po krzywo ułożonych torach, zgrzypią, piszczą, trzeszczą o ogólnie hałasują. Nie jest to również  podróż należąca do najszybszych. Wagoniki rozwijają prędkość około 40-50 km na godzinę, no w porywach do może sześćdziesięciu.

 

 

I chyba nawet lepiej ze względów bezpieczeństwa. Bo jest to w końcu wąskotorówka jadąca po zboczu czynnego wulkanu. Ehehehe...

No i nie sama miałam takie fantastyczne odczucia. Jedna amerykańska turystka, z którą rozmawiałam w miejscowości Randazzo miała w swoim notesiku z podróży wklejony cytat kogoś znanego (nie pamiętała kogo), która to znana osobistość tak opisuje podróż wąskotorówką:

 

 

Podróż wybitnie panoramiczna

 

Za to widokom nie mam nic do zarzucenia. Krajobraz zmienny, atrakcyjny i bogaty. A to plantacje orzeszków  pistacjowych...

 

 

 ...a to zielone tereny górzyste...

 

 

...a to opuncje obsypane słodkimi, smacznymi owocami...

 

 

...a to malowniczo położone na zboczach pobliskich wzgórz miasteczka...

 

 

 ...a to w końcu widoki jak z wyprawy na Marsa, bo zwały zastygniętej i popękanej lawy pokrywają całe połacie terenu...

 

 

 A jacyś hardcorowi przyszli samobójcy budują na tym bloki...

 

 

Tak że ogólnie jest na czym oczko zawiesić i naprawdę warto się wybrać, choćby ze względu na cenę, bo połowa tej trasy w tę i z powrotem na odcinku Randazzo - Biancavilla kosztowała mnie niecałe pięć euro. Natomiast z Randazzo do Katanii 5.20. Drugi raz jak jechałam to młody i przystojny pan konduktor mnie rozpoznał i od razu przyleciał się przywitać. No i oczywiście skontrolować bilet.

 

Modernizacja kolejki

 

Warto zainwestować w tę podróż już teraz, także ze względu na fakt, że kolejka ulega powolnej, bo powolnej ale modernizacji.

Zostały zakupione nowe wagoniki...

 

 

... a stacje w co większych miejscowościach wyglądają jak stacje metra w dużych miastachn europejskich...

 

 

...a nie jak zagubione na odludziu stacyjki kolei żelaznej na dzikim zachodzie.

Dodatkową atrakcję stanowi też fakt, że na poszczególnych stacjach jest porozwieszany rozkład jazdy, co akurat na Sycylii zaliczam do ewenementów na skalę światową.

Opóźnienia owszem są, bo w końcu jesteśmy na Sycylii, a to do czegoś zobowiązuje. Jak widać, za pierwszym razem pociąg prowadziła pani...

 

 

...co akurat nie ma nic wspólnego z opóźnieniem odjazdu ze stacji w Randazzo, a raczej pokazuje, że wszelkie przedawnione zlepki pojęciowe, jakoby na południe Włoch nie dotarło jeszcze równouprawnienie, należy - nomen omen - pod pociąg podłożyć!

Ogólnie jednak jazda ma w sobie elementy przygody stricte turystycznej, z typowymi dla miejsca atrakcjami.

Po wszelkie informacje na temat stacji oraz tego nieszczęsnego rozkładu jazdy zapraszam do mnie. Po epokowych przygodach na trasie jestem teraz mądrzejsza o kolejne doświadczenia, którymi chętnie się z moimi czytelnikami podzielę.