POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

SYCYLIJSKIE ŚNIADANKO

Włoskie jedzenie

Jedzenie we Włoszech to coś innego niż tylko odżywianie się. To styl życia, to cała kultura, sztuka, poezja i historia razem wzięte. Na temat włoskiego żarcia jeszcze nie raz będę pisać, bo naprawdę jest o czym. Dzisiaj ogranicze się do mojego odkrycia z serii „Rewelacja Roku”, poczynionego za moim ostatnim pobytem na Sycylii. Rzadko daję się przekonać do nowinek kulinarnych, niespecjalnie lubię próbować nowych smaków, ale wszystkie moje pobyty na Sycylii mnie nauczyły, że po pierwsze: żarcie tam jest przepyszne – obojętnie czy będzie to buła napchana rozmaitościam...

...z food-trucka

 

...lub sklepiku za rogiem, czy wykwintny obiad w eleganckiej restauracji. Wszędzie wszystko smakuje pysznie i jedynie na Sycylii daję się zwodzić na kulinarne pokuszenia.

Włoskie śniadanie

I właśnie w sierpniu pokazano mi coś takiego, że klękajcie narody! Co bowiem słodkie włoskie śniadanko to słodkie włoskie śniadanko, i niech się wypchają wszyscy guru od zdrowego trybu życia i odżywiania!

Kompletne włoskie śniadanie  to na ogół naparsteczek czarnego jak smoła szatana z ekspresu plus jakieś ciastko.

Nic tego nie jest w stanie przebić. A już na Sycylii przybiera to cechy doprawdy niebiańskie.

Migdałowy sorbet

Ale zanim przystąpię do krótkiego w sumie opisu smakołyku, to najpierw muszę się odrobinę cofnąć w czasie, kiedy to trzy lata temu Sycylijczyk, w którego towarzystwie akurat przebywałam, zaprosił mnie do prawdziwej sycylijskiej lodziarni i namówił na cos co po tubylczemu zwie się „granita” a jest porządnie zmrożonym sokiem owocowym lub mleczkiem migdałowym, orzechowym czy kokosowym, i potem rozdrobnione blenderem, podawane w pucharku lub szklance i jedzone łyżeczką. Ma to konsystencję dobrze zmrożonych lodów a smakuje jak zimny sok owocowy, bo mleka krowiego w tym nie ma.

On sobie wziął cytrynową a mnie właściciel lodziarni rzucil jako poropozycję nie do odrzucenia takie samo coś tylko że z migdałów. Nie jestem zwolenniczką przetworów migdałowych, bo normalnie to migdały jadam takie łuskane i na surowo jako przegryzkę po obiedzie i nijak inaczej mi nie smakują. W dodatku na lody zostałam zaproszona i na lody miałam ochotę... Lodziarz jednakże tak intensywnie to zachwalał, a znajomy Sycylijczyk równie intensywnie go popierał, że w końcu nie wytrzymałam, ugięłam się pod presją i zamówiłam sobie kubek specyjału. I nie pożałowałam, rzeczywiście było przepyszne.

Śniadanie sycylijskie

I teraz, po trzech latach dane mi było odkryć jeszcze lepszą wersję tego przysmaku. Tym razem byłam w towarzystwie innego Sycylijczyka i to on zamówił dla nas obojga śniadanie w barze. Dwa identyczne zestawy. Nazywa się to: “Granita di mandorla macchiata con caffè e una brioscina”.

Goroąco polecam sobie to zapisaćw całości, bo długie i trudne i podczas najbliższego pobytu na Sycylii dać sobie to zaserwować. Zapewniam, że wasze kubki smakowe doznają wstrząsu egzystencjalnego! Jak już wyżej opisywałam, jest to mocno zmrożone mleczko migdałowe o konsystencji gęstej, słodzistej papki, prawie jak lody, polane świeżo zaparzoną włoską kawą z ekspresu. Do kompletu należy też słodka drożdżówka, właśnie owa brioscina – gładka, okrągła słodka bułeczka na czubku ozdobiona kulką z tego samego ciasta. Czasami podają ją posypaną cukrem pudrem, lukrem bądź zmielonymi migdałami.

Przyznam sie że raz nauczona samkołyku, zamawiałam to sobie później z przyjemnością w kilkunastu innych miejscach i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że wszędzie jest to jednakowo pyszne, obojętnie czy serwowane w jedynym barze w maluteńkiej osadzie na totalnym sycylijskim zadupiu...

...czy na najelegantszej ulicy Katanii

tuż przed budynkiem poczty głównej...   

Czy ktoś już może to próbował? Zapraszam do podzielenia sie Waszymi doznaniami!

 

 

comments powered by Disqus