POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

WAKACYJNY MIESIĄC WŁOCHÓW

 

Mój miesiąc

Urodziłam się 15go sierpnia. Przez jakiś czas mi to nie przeszkadzało, bo co to za różnica w końcu kiedy się kto urodził. Potem okazało się, że urodzin obchodzić nie mam jak, bo wszystkie koleżanki ze szkoły były w tym czasie na wakacjach i nikogo się nie dawało zaprosić. Mówi się trudno...  Żeby było śmieszniej to i imieniny mi wypadają w jeszcze głupszy dzień...  Na szczęście moi rodzice wygrzebali gdzieś w jakichś „Przekrojowych” wieściach, że Ewa może obchodzić imieniny również i we wrześniu, co i tak się potem spotykało wyłącznie z niedowierzaniem i rozmaitymi dociekliwymi pytaniami typu: A jak to? A dlaczego? A jeszcze później, kiedy obchodzenie urodzin przestało mnie interesować ze względu na coraz większą liczbę lat do świętowania, to przeniosłam się tu, do Włoch, gdzie z kolei tego dnia obchodzi się święto kościelne Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (w Polsce od jakiegoś czasu też). Jest to dzień wolny od pracy i pomysłowi makaroniarze zawsze usiłują połączyć to w jakiś klasyczny długi weekend. W bieżącym roku przypada na poniedziałek, więc w sam raz dla fanatyków wypoczynku!

Odpoczynek po pracach rolnych

W tubylczej mowie potocznej mówi się na ten dzień Ferragosto.

 

I żadne żelazo nie ma z tym nic wspólnego (że niby od ferrum – po łacinie żelazo). Nazwę święto zawdzięcza temu panu:

…którego dwutysiącletnia (z malutkim kawałkiem) rocznica śmierci przypada na 19go sierpnia. Otóż okazuje się że Ferragosto  to zwrot pochodzący od innego łacińskiego wyrażenia: Feriae Augusti (dzień odpoczynku Augusta) i oznacza to święto ustanowione w roku 8 przez cesarza Augusta. Święto zostało połączone z dwoma innymi już istniejącymi i obchodzonymi właśnie w tym miesiącu. Jedno się nazywało Vinalia rustica, czyli święto winobrania, na zakończenie zbiorów. A drugie to Consualia pod koniec najważniejszych prac rolnych. Poza ewidentną żądzą nabicia sobie dobrego PRu, panujący wykorzystywali połączenie wszystkich tych sierpniowych imprez jako oficjalny okres wypoczynku po trudach związanych z pracami rolnymi. Nazywało się to Augustalia i obchodzono je w dosyć specyficzny sposób, dając wreszcie “wolne” od pracy wszelkim zwierzętom pociągowym: wołom, mułom i osłom. Przystrojone w girlandy z kwiatów zwierzęta uczestniczyły w wyścigach organizowanych na tę okazję. Byłabym skłonna polemizować, czy to aż taki wielki wypoczynek dla ciężko pracujacych na codzień zwierzaków…

Niektóre z tych tradycji żyją po dziś dzień. Jedno to strojenie zwierząt pociągowych – spójrzcie, co z koniem i wozem robią po dziś dzień Sycylijczycy.

Mam zamiar na ten temat napisać cały duży artykuł, bo temat jest wart obszerniejszego potraktowania.

A drugie to na przykład Palio dell’Assunta, która to gonitwa koni na głównym placu Sieny odbywa się corocznie 16go sierpnia. Wspomniałam o tym w moim artykule o Sienie i pewnie jeszcze nieraz będę do tego wracać, bo impreza jest rzeczywiście dużej klasy. Nazwa owej gonitwy “palio” pochodzi od łacińskiego słowa pallium oznaczającego proporzec uszyty ze szlachetnych tkanin, a będący główną nagrodą dla zwycięzcy wyścigów konnych w starożytnym Rzymie.

Kiedy najlepiej przyjechać na wakacje do Włoch?

A kto ma ochotę przyjechać do Włoch właśnie w sierpniu, to raczej go muszę zmartwić. Ceny jak z kosmosu, na plażach i we wszelkich miejscowościach wypoczynkowych permanentny brak miejsc, ścisk taki, że nogi nie ma gdzie postawić... Nie wiem czy napewno w takich warunkach zakamieniały pracoholik chce spędzić te swoje jedyne w roku wakacje?

Wiem coś na ten temat, bo sama jeszcze niewinnym dziewczęciem będąc, wybrałam się na pierwszy w życiu wyjazd do Włoch właśnie na początku sierpnia. Pomijając już moją totalną ignorancję na temat klimatu Włoch latem oraz fakt że jechałam do tych Włoch stopem, co samo w sobie było przeżyciem obfitującym w niebanalne rozrywki, to gorąc panował nieziemski, mózg odparowywał, ledwo co zmieniona koszulka w mig przyklejała się do spoconego ciała z powrotem, a wycieranie się chusteczkami higienicznymi nie dawało pożądanego efektu, bo owe chusteczki zostawiało po sobie milion mikroskopijnych, białych farfocelków, które nawet pod przysznicem ciężko schodziły...  Dla niewprawionych w takich bojach to wyzwanie dużego kalibru. Jak by tych atrakcji było mało - sierpień to miesiąc w którym makaroniarze zamykają firmy na cztery spusty, wyludnione miasta przypominają siedliska po zagładzie nuklearnej. Załatwić się nic nie da, bo we wszystkich biurach, administracjach zdziesiątkowany personel nie ma ochoty palcem kiwnąć w jakiekolwiek sprawie... Wszyscy naraz wyjeżdżają na wakacje... Ma to swoje wady i zalety. W miastach cisza panuje i spokój, puste ulice zachęcają do nareszcie cywilizowanej jazdy samochodem, zaparkować można wszędzie bez żadnego problemu, żywej duszy dookoła, ale za to w miejscowościach typowo wypoczynkowych kłębią się dzikie kolejki do wszystkiego: do barów, do lodów, do wieczornych restauracyjek... O wszystko trzeba walczyć, się wykłócać...

No? Jest odważny co chce w czymś takim uczestniczyć?

Żeby nie było że nie uprzedzałam!

P.S. Fotki słownika (Impariamo Italiano) przystrojonego konia i cesarza rzymskiego pochodzą z internetu.