POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

ŚWIETO EPIFANII WE WŁOSZECH

Obiecalam kilka włoskich ciekawostek świątecznych? Proszę! Oto kolejne. Święto trzech króli czyli mnóstwo atrakcji tak dla dużych jak i  dla maluchów.

Trzej królowie we Florencji

Jak nakazuje tradycja 6go stycznia każdego roku przebrani za trzech króli jeźdźcy defilują przez centrum miasta po czym kończą swój przemarsz składając dary przy szopce obok katedry. W tym roku będzie to 20 edycja współczesnej wersji tej zabawy. Bo korzenie tej tradycji sięgają piętnastego wieku, kiedy to we Florencji jakieś laickie stowarzyszenie pod wezwaniem trzech króli, na codzień zajmujące się przestrzeganiem pewnych norm religijnych (widzę w tym pewną sprzeczność, nie pierwszą I nie ostatnią w tym kraju, no ale sprzedaję jak kupiłam) organizowali sobie wesoły przemarsz przez miasto nazwawszy to świętem trzech króli.

Od 1997 roku wznowiono imprezkę, w związku obchodami 700lecia rozpoczęcia budowy katedry. I w ten sposób trzech przebranych w jedwabne szaty facetów na czele pochodu złożonego z samych takich kolorowych przebierańców spaceruje sobie konno po centrum miasta. Pomysł widowiskowy, przyciągający zarówno stałych mieszkańców, jak i wszelkiej maści przybyszów i turystów. Pochód na ogół rusza sprzed Palazzo Pitti około czternastej i dociera mniej więcej w godzinę później do placu katedralnego. Zostaje oddana salwa z prawdziwej historycznej kolumbryny, a trzej królowie składają swe dary przed zainscenizowaną żywą szopką.

Tyle tradycja. A mnie zawsze zastanawiał fakt: kim byli ci trzej? Królami? Magami? Mędrcami? Bo jak królami to czego? Magami? W owych czasach łatwo było być magiem, ciemny lud wszystko kupił. No a jak mędrcami to w jakiej dziedzinie? I z jakiego wschodu niby oni przybyli? Skoro już samo Betlejem jest na wschodzie. Z Chin??? Tyle jest obrazów ukazujących akurat tę scenę, tyle wersji strojów owych trzech łebków, że doprawdy idzie zwątpić, co to jest? Samych pytań jest milion.

Dary owszem niczego sobie, ale tak po prawdzie, to ma rację ten mem włoski: Że niby przed wizytą w szopce się umówili, że dobra, podarują zwykłe, gówniane prezenty, a tu Melchior ze złotem wyjeżdża... Eheheheheh... Solidarność wśród mędrców...

I jeszcze jeden...

Epifania we Włoszech

Włoska nazwa święta Epifania pochodzi od greckiego epifaino co oznacza objawiam się, prezentuję się, objawienie, przyjście, obecność boska. Obchodzone święto w dwanaście dni po Bożym Narodzeniu doskonale się wpasowuje w całą tę otoczkę: gwiazdę betlejemską, czy kometę jak kto woli, objawienie boskości narodzonego Jezusa trzem królom, czy dawanie prezentów dzieciom. No właśnie. 

Prezenty dla dzieci.

Dzieci we Włoszech  prezenty już co prawda zaliczyły na Boże Narodzenie, ale jak wiadomo dzieciom prezentów nigdy za dużo. I dlatego włoskie maluchy szóstego stycznia cieszą się z przybycia tak zwanej Befany.

Befana to obrzydliwa stara jędza, złośliwa, podróżująca na miotle, paskudna czarownica z pryszczem na nosie wielkości kartofla, w obszarpanych łachach i podartych pończochach, przynosząca dzieciom prezenty. I właśnie pończoszka czy skarpeta jest dziecięcym symbolem tego święta. Dzieci dostają w skarpecie drobne upominki i słodycze.

Które zaś były niegrzeczne - to kawałki węgielków. Wszędzie organizowane są dla nich rozmaite imprezy, na których jakaś odważna kubitka przebiera się za Befanę i rozdaje dzieciom kolejne skarpety ze słodyczami! Żyć nie umierać!

I coś bardziej pikantnego

A najbardziej współczesna wersja owej Befany to taka dla facetów. Koniecznie seksowna.

Można i tak...

 

 

Dzisiejsze foty pochodzą wyłącznie z internetu.