POLKA WE WŁOSZECH - BLOG

ZWIEDZAM ZAKŁADY PRODUKCJI PRZĘDZY PINORI FILATI cz.1

Pewnie już nie raz wspominałam, że głupie pomysły zawsze się mnie trzymały. Już tak mam i co jakiś czas wymyślam coś nowego tak, żeby życie nie było nudne. Ostatnio jak byłam na kolejnym wydaniu targów przędzy we Florencji, to podczas odwiedzania stoiska mojej znajomej firmy wpadłam na kolejny szalony pomysł z serii: Będzie do bloga!

Od mniej więcej dziesiątego-jedenastego roku życia mam ciężkiego fijoła na punkcie włóczek, wełenek, rozmaitych kordonków, a fachowo mówiąc: przędzy w każdym wydaniu, bo robótki ręczne uwielbiam! Dlatego też delikatnie się wprosiłam, żeby firma mi pokazała swoje "tajemnice warsztatowe" , czyli jak się tę przędzę przemysłowo wytwarza. Znaczy ja wiem jak, ale jak już wspomniałam "do bloga" będzie!

Zaproszenie do fabryki przędzy

Nagabnięte w tej sprawie naczalstwo firmy w postaci córki właściciela, poprosiło o maila. Szybko, zaraz po targach napisałam, równie szybko dostałam odpowiedź z namiarami na  pana odpowiedzialnego za rynek polski, który miał się mną zająć. Z panem też szybko uzgodniliśmy szczegóły i tak oto znalazłam się w pasjonującym świecie przędzy! Ach, życie bez pasji byłoby gie warte!

Wstępna faza produkcji 

Zacznę od poziomu pytań ze szkoły podstawowej jeśli nie wręcz ze starszaków przedszkolnych:  Wiecie, skąd się bierze wełnaZ owcy co nie? Ale także z lamy, królika, wielbłąda.

Mam nadzieję, że wszyscy odpowiedzieli TAK. Czyli pierwszy etap mogę pominąć, a jak ktoś ma luki w tym zakresie to odsyłam do Wikipedii, najlepiej sobie fotki pooglądać. I już  uzupełni wiedzę!

To takie ostrzyżone z barana/wielbłąda/królika/lamy nazywa się runo. Poddaje się to czyszczeniu bo nigdy nie wiadomo w czym zwierzak się uprzednio wytarzał. Po czym się czesze półprodukt,, zmiękcza i poddaje farbowaniu. Nawinięte w postaci takich ogromnych kłębów  trafia do fabryki przędzy.

 I tu się zaczyna zasadniczy proces produkcyjny w firmie Pinori Filati w Prato. http://www.pinori.it/

Jak wyżej wspominałam, niby wiedziałam już wszystko, a jednak panu oprowadzającemu  udało  się mnie czymś zaskoczyć. Otóż okazało się, że oni na fabryce wcale tego nie barwią! A nawet nikomu tego nie zlecają!  Odpowiedni kolor otrzymuje się mieszając ze sobą już posiadane, gotowe zakupione kolory!

Jest do tego potrzebna wiedza z chemiimateriałoznawstwa no i odpowiednie doświadczenie. Fizyka w to wchodzi, chemia na pewno, optyka... Jest to wszystko  szalenie ciekawe ale niestety pan oprowadzający mógł mi poświęcić tylko dwie godzinki, dlatego ten temat muszę pozostawić do osobistego zagłębienia przez osoby zainteresowane.

Pomysł na przędzę

Pomysł na fajną przędzęzgodną kolorystycznie i pod względem faktury z najnowszymi trendami mody, wymyśla się w dziale rozwojowym.Tu pomysł na fajny splotskład końcowy produktu i jego wykończenie przeradza się z rysunku na papierze w namacalny kawałek kolorowej włóczki. Panowie technicy materiałoznawcy mieszają włókna składowedobierają kolor, ustalają gramaturę i przyozdabiają produkt w cechy charakterystyczne najnowszych trendów.

Praca z jednej strony niezwykle mozolna, ućkana mnóstwem upierdliwych drobiazgów i na pozór niepotrzebnych szczegółów, a z drugiej szalenie kreatywna, dająca pole do popisu  wyobraźni, wykorzystująca wszelkie możliwości użytych do tego materiałów!

Próbki dzianiny się pierze...

...testuje na kurczliwość, odporność na ścieranie, bada się kolor, jego trwałość zależnie od surowca z którego dzianina została wykonana.

Na przykład w tym sezonie jest akurat szał na nieuprzędzone włókno wełniane lub mieszanki wełna-akryl zamknięte w  delikatnej siateczce z włókna poliestrowego lub poli coś tam.

Wygląda to atrakcyjnie i daje możliwości wielu ciekawym rozwiązaniom.

Tak wykonana przędza jest lekka, puszysta, elastyczna, a wykonany z niej sweterek jest lżejszy od wykonanego tradycyjną przędzą a zarazem grubszy i cieplejszy.

Laboratorium w podziemiach firmy za pomocą miliona rozmaitych urządzeń i aparatury pomiarowej przygotowuje kolejne ciekawe rozwiązania technologiczne.

Na zdjęciach pomieszczenie wygląda trochę pustawo i atmosfera nieco śnięta, ale to tylko dlatego, że zostałam zaproszona tu późnym popołudniem, żeby jak najmniej truć cztery litery pracującym tu osobom. Trochę to traci na uroku, ale lepiej tak niż w ogóle. Ma to też swoje zalety, że mogę obfotografować wszystko bez wciskania się komuś miedzy obowiązki służbowe.

Wymyśloną i opracowaną pod względem technologii i składu nową przędzę sprawdza się jak się zachowuje na maszynach na których będzie musiała potem dać z siebie maksimum efektu.

Prezentacja nowej przędzy

Jak taka przędza przejdzie wszelkie testy "sprawnościowe" to wchodzi do kolekcji firmy i jest przedstawiana jako nowość na kolejnych targach czy to tu we Florencji czy to w Paryżu, Moskwie, Hong Kongu, nowym Jorku.

Żeby móc ją jakoś zaprezentować to wykonuje się o takie katalogi.

W takim katalogu przedstawiona przędza jest nawinięta na tekturkę o w ten sposób:

 oraz kawałek dzianiny wykonany na odpowiednich maszynach.

Tu widać gotowe kawałki dzianiny

Najwyraźniej uprzednie pranie podnosiło walory akurat tego produktu no i teraz musi wyschnąć przed  wklejeniem do katalogu.

A tu akurat kurier przyjechał po odbiór wybranych przez klienta katalogów.

Klient potem sobie na spokojnie obejrzy, pomyśli do czego by to można było wykorzystać i złoży ZAMÓWIENIE.

Zapraszam więc do kontaktów - firma Pinori Filati ma swojego przedstawiciela na Polskę i służy tak próbkami swojej produkcji jak i wszelkimi informacjami również na temat dostaw i transportu!

W drugiej części opiszę co się dzieje w firmie Pinori Filati po złożeniu zamówienia.

comments powered by Disqus